Piorunująca druga połowa i pewne zwycięstwo nad KPR Autoinwest Żukowo [RELACJA]

0
563

Choć do przerwy zapowiadało się na wyrównany mecz i emocje do samego końca, to Handball Stal Mielec pewnie i w dobrym stylu pokonała KPR Autoinwest Żukowo. O końcowym wyniku zadecydowała druga połowa, którą mielczanie zagrali w piorunującym stylu.

– Od początku tego tygodnia uczulam drużynę na to, że Żukowo to trudny rywal, że nie będzie to łatwe spotkanie. To będzie trudne spotkanie, szczególnie z niewygodną obroną 3-3, którą Żukowo preferuje. Musimy nastawić się na ciężki bój – mówił przed sobotnim meczem trener Rafał Gliński.

Szkoleniowiec Handball Stali Mielec przestrzegał przed tym rywalem i miał całkowitą rację. Ekipa z Żukowa, która żeby przyjechać do Mielca musiała przejechać niemal całą Polskę, od początku prezentowała się bardzo dobrze. Przyjezdni narzucili swój styl gospodarzom, grali szybko, pomysłowo i zazwyczaj skutecznie. Taki obraz gry potwierdzał również wynik – po 9.minutach było 4:6.

Mielczanom udało się jednak dość szybko otrząsnąć i po dwóch szybkich kontrach wykończonych przez Sebastiana Włoskiewicza i Filipa Stefaniego był już remis, po 6.

W kolejnych minutach mecz przeszedł w bardzo wyrównaną fazę. Gdy mielczanie rzucali bramkę, to za chwilę odpowiadali goście z Żukowa. W tym fragmencie gry nieco mniej mieli do powiedzenia bramkarze, a więcej zawodnicy zdobywający bramki. W 15.minucie mieliśmy remis 9:9.

Kolejne fragmenty meczu wyglądały podobnie. Wynik cały czas oscylował wokół remisu, ale mieliśmy też coraz więcej błędów z jednej i drugiej strony. Skuteczność nie była więc już tak wysoka, jak na początku, choć i tak do 20.minuty obie drużyny zdobyły łącznie 25 bramek. Było 12:13 dla Żukowa.

W ekipie gości, co było do przewidzenia, świetnie grał Grzegorz Dorsz. Najlepszy strzelec Ligi Centralnej nie mylił się zarówno z rzutów karnych, których był etatowym wykonawcą oraz z akcji. Z kolei w zespole mieleckim, podobnie jak tydzień temu w Zamościu, bardzo skuteczni byli Filip Stefani i Igor Graczyk.

Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się remisem po 17. Ostatniego gola w tej części gry zdobył Igor Graczyk.

Po pierwszej połowie wydawało się, że wynik jest sprawą otwartą, jednak początek drugiej całkowicie to zmienił. Mielczanie w drugą część weszli znakomicie, zdobywali seryjnie gole, a w bramce dobrze spisywał się Wojciech Czerwiński. Cały zespół trenera Rafała Glińskiego na tyle dobrze, że już w 40.minucie prowadził różnicą siedmiu bramek (27:20).

Druga połowa to był ich prawdziwy popis. Gdy w 45.minucie gola rzucił kołowy Mikołaj Kotliński, przewaga nad Żukowem wynosiła już dziewięć trafień (30:21). Końcowy wynik powoli wydawał się być rozstrzygnięty. Świetnie grał Paweł Napierała, kolejne bramki dokładali Filip Stefani i Sebastian Włoskiewicz.

Do końca nie mieliśmy już za wiele emocji, a największy aplauz na trybunach wywołała czterdziesta bramka dla mielczan, której autorem był Daniel Osmola. Handball Stal Mielec po piorunującej drugiej połowie, pięknie i wysoko wygrała z Żukowem i zainkasowała kolejne trzy punkty.

Handball Stal Mielec – KPR Autoinwest Żukowo 40:28 (17:17)

Stal: Dekarz, Wiśniewski, Czerwiński – Wilk, Nowak 1, Ruhnke 1, Babicz 3, Kotliński 4, Graczyk 4, Wołyncew 3, Napierała 8, Kaźmierczak, Smoliński, Stefani 8, Włoskiewicz 6, Osmola 2. Trener Rafał Gliński.

KPR: Żurawski, Witkowski – Brzozowiec 1, Peret, Ponto 1, Benkowski, Dorsz 11, Sadowski 2, Sparzak, Saraczyn 2, Porębski, Jagielski 6, Scharmach, Gajdziński 4, Dobrakowski, Benkowski 1. Trener Szymon Biernacki.