Deja vu sprzed roku, Stal robi pierwszy krok w kierunku pozostania w PGNiG Superlidze!

Zaledwie 18 dni upłynęło od ostatniego starcia Stali z Pogonią, a w przedostatnim meczu rundy zasadniczej lepsi okazali się mielczanie, którzy zwyciężyli 31:28. Teraz jednak stawka była o wiele wyższa, gdyż po wyzerowaniu wcześniejszych punktów, te zdobyte w środowym spotkaniu byłyby bezcenne w kontekście utrzymania.

Od samego początku na boisku widać było jak ważny jest to mecz dla obu zespołów, czego dowodem jest pierwsza bramka, która padła dopiero w 7 minucie, a jej autorem był Paweł Wilk. Tak długo utrzymujący się bezbramkowy remis zdecydowanie był zasługą zawodników obu zespołów, którzy bardzo mocno wzięli sobie do serca słowa trenerów, że w piłce ręcznej mecze wygrywa się obroną.

Pierwsza połowa była jednak bardzo wyrównana i żadna z drużyn nie potrafiła zbudować sobie wyraźnej przewagi, choć to podopieczni Michała Przybylskiego i Marcina Basiaka wydawali się zespołem lepszym, w czym duża zasługa świetnie dysponowanego w ostatnich tygodniach Piotra Rutkowskiego i Huberta Korneckiego, który ze względu na uraz dłoni Bartosza Kowalczyka występował na środku rozegrania i udanie kierował grą zespołu.
Ostatecznie po 30. minutach, to „Czeczeńcy” schodzili do szatni przy prowadzeniu 15:14.

W drugą część spotkania o wiele lepiej weszli również goście, którzy w 38. minucie za sprawą Mateja Sarajlicia i Bartosza Kowalczyka prowadzili 21:16. Szczecinianie nie zamierzali jednak składać broni, a zespołowi sygnał do ataku dał Arkadiusz Bosy, a kołowy Pogoni był sporym problemem dla mieleckiej obrony. Mimo wszystko Stal cały czas utrzymywała bezpieczną przewagę 3-4 bramek, lecz wszystko zmieniło się w samej końcówce, kiedy do niewykorzystana sytuacja z koła Piotra Krępy i nietrafiony rzut karny Huberta Korneckiego dodały gospodarzom wiatru w żagle, a Ci w ostatnich sekundach zdołali doprowadzić do remisu 29:29, w związku z czym zwycięzcę spotkania wyłonić musiały rzuty karne.

Jako pierwszy do serii „siódemek” podszedł Tomasz Mochocki, który bezbłędnie wykorzystał swoją próbę. W jego ślady poszli również Paweł Wilk i Piotr Rutkowski, lecz dłużni nie pozostali im Piotr Rybski i Arkadiusz Bosy. Wtedy jednak do bramki wszedł Tomasz Wiśniewski, który dla Dawida Krysiaka i Dmytro Horihy okazał się murem nie do przebicia, a wcześniejsze trafienie Rafała Krupy spowodowało, że Stal podobnie jak rok temu pokonała Pogoń po rzutach karnych i zrobiła pierwszy krok do pozostania w PGNiG Superlidze!

Mielczanie na odpoczynek nie będą jednak mięli zbyt wiele czasu, gdyż jutro nad ranem wylądują na lotnisku w Balicach, aby już następnego dnia wsiąść do autobusu jadącego do Kalisza, gdzie „Czeczeńcy” w Wielką Sobotę o godzinie 13:00 zmierzą się z tamtejszym MKS-em. Spotkanie pokaże telewizja nSport+.

 

Sandra Spa Pogoń Szczecin – SPR Stal Mielec 29:29 (14:15) k.2:4

Sandra Spa Pogoń: Teterycz, Bartosik, Zapora – Wąsowski 2, Horiha 1, P. Krupa 2, Bosy 6, Biernacki 2, Jedziniak 3, Krysiak 5, Matuszak 1, Rybski 4 (4/4), Zaremba 4.
Karne: 4/4.
Kary: 8 min. (Horiha, P. Krupa – 4 min.).

SPR Stal: Andjelić, Wiśniewski – Wilk 3 (1/2), Krępa 2, Wypych, Skuciński 2, Rusin, Mochocki 3, Kornecki 4 (2/2), Sarajlić 5, Jędrzejewski 1, Krajewski, R. Krupa 1, Rutkowski 8.
Karne: 3/4.
Kary: 12 min. (Jędrzejewski – 4 min., Krępa, Kornecki, Sarajlić, R. Krupa – 2 min.).

Więcej od Handball STAL