Handball Stal Mielec

Stal kolejny raz postawiła Azotom trudne warunki!

SPR Stal Mielec – Azoty Puławy 29:33 (12:15)

Azoty Puławy odniosły zwycięstwo w „Małej Świętej Wojnie”. Stal Mielec pomimo ogromnej walki i determinacji nie zdołała sprawić sensacji i musiała uznać wyższość brązowych medalistów z poprzedniego sezonu.

W ramach 21. serii spotkań PGNiG Superligi Mężczyzn, w Mielcu miejscowa Stal podejmowała Azoty Puławy. Wśród kibiców szczypiorniaka kolokwialnie ten pojedynek określa się jako „Mała Święta Wojna”, a historia już pokazała, że nigdy nie ma zdecydowanego faworyta. W poprzedniej kolejce rozgrywek Stal Mielec musiała uznać wyższość drużyny z Legionowa, natomiast brązowi medaliści Mistrzostw Polski z poprzedniego sezonu pewnie pokonali u siebie Meble Wójcik 31:21.

Na pomeczowej konferencji prasowej trener gości, Marcin Kurowski powiedział – „Jak zawsze, z tym przeciwnikiem wiedzieliśmy czego się spodziewać, chociaż koncentracji starczyło nam na pierwsze 10 minut. Graliśmy całe spotkanie falami. Dopiero jak przeciwnik dochodził na dwie, trzy bramki, to wówczas się koncentrowaliśmy i zaczynaliśmy grać zespołowo oraz konsekwentniej, aby znowu uzyskać pięciobramkową przewagę. Jak było już za dobrze, to ponownie roztrwanialiśmy to prowadzenie i tak cały czas ten mecz falował. Generalnie w moim zespole bardzo dobra gra Przemka Krajewskiego i Leosia Petrivskiego. Gratuluję zespołowi z Mielca postawy, bo pomimo braków kadrowych potrafili powalczyć do końca” – zakończył.

Natomiast trener Stali Mielec, Tomasz Sondej, stwierdził, że mecze z Puławami są zawsze emocjonujące. – „Powalczyliśmy z Puławami przez pewien okres jak równy z równym. Chwila naszej dekoncentracji, zgubione piłki i goście momentalnie wykorzystywali nadarzające się okazje. Tak jak trener tu powiedział, oni uciekali, a my ich goniliśmy. Jak już prawie ich mieliśmy, to wtedy gubiliśmy piłki i oni odskakiwali. Szkoda, że mecz skończył się jak się skończył. Myślę, że jest to dobry prognostyk przed meczem z Wybrzeżem Gdańsk” – podsumował.

Pierwsze minuty spotkania należały zdecydowanie do gości. Wynik meczu otworzył Przemysław Krajewski, skutecznie wykonując rzut karny. Puławianie świetnie wykorzystywali nadarzające się okazje i bardzo szybko objęli wysokie prowadzenie 5:0 (7 minuta). Mielczanom sygnał do odrabiania strat dał najlepszy strzelec – Oleksandr Kyrylenko. Po trafieniach Janysta, Krupy i Dementieva gospodarze zmniejszyli straty do trzech oczek (3:6, 11 minuta). Z każdą kolejną akcją Stal Mielec się rozkręcała i po kwadransie było już tylko 7:6 na korzyść Azotów Puławy. Od tego momentu oba zespoły grały bramka za bramkę. W 23. minucie spotkania Azoty ponownie objęły wyraźne prowadzenie – 13:8. Mielczanie razili nieskutecznością, przeplatali dobre akcje z niewymuszonymi stratami. W ostatniej akcji pierwszej połowy Robert Orzechowski nie wykorzystał rzutu karnego, ale „dobitka” w jego wykonaniu była już skuteczna. Ostatecznie, po 30. minutach Azoty schodziły do szatni prowadząc 15:12.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli goście. Po rzutach Sobola i Petrovskiego zwiększyli swoją przewagę do pięciu trafień (17:12). Mielczanie szybko odpowiedzieli rzutami Krępy i Dementeva. Głównym reżyserem gry w mieleckim zespole był Oleksandr Kyrylenko. Azoty Puławy nie zwalniały tempa i utrzymywały bezpieczną przewagę. Gospodarze starali się jak mogli, aby „gonić” wynik, jednak nie pozwalała im na to skuteczność. Wyraźnym liderem w szeregach gości był Przemysław Krajewski, którzy bezlitośnie wykorzystywał każdy kontratak swojego zespołu. W 44. minucie meczu po celnych rzutach Janysta i Krępy Stal zmniejszyła straty do dwóch bramek (21:23). Od tego momentu gospodarze nie zbliżyli się do Azotów na mniej niż dwie bramki. Puławianie skutecznie kontrowali mecz i utrzymywali bezpieczną przewagę. W 55. minucie spotkania za sprawą Leosa Petrovskyego goście objęli prowadzenie 30:25. Warto zwrócić uwagę na świetną postawę bramkarzy obu ekip. W szeregach Azotów świetnie spisywał się Valentyn Koshovy, który obronił kilka rzutów karnych, natomiast w bramce Stali fenomenalnie spisywał się Tomasz Wiśniewski. Mielczanie walczyli jak mogli, ale tego wieczoru musieli uznać wyższość Azotów Puławy. Ostatecznie, goście zwyciężyli 33:29.

MVP spotkania: Przemysław Krajewski

SPR Stal Mielec: Lipka, Wiśniewski – Wilk 3, Krępa 5, Janyst 3, Kyrylenko 4, Miedziński, Kłoda, Dementev 9, Kubisztal, Krygowski, Krupa 5

Azoty Puławy: Bogdanov, Koshovy – Petrovsky 5, Kuchczyński 1, Orzechowski, Łyżwa 1, Kubisztal 1, Skrabania 1, Przybylski 4, Grzelak, Masłowski 1, Kowalczyk 3, Krajewski 8, Prce 1, Sobol 7

Adrian Banaś
SPR Stal Mielec

Więcej od Handball STAL