Emocjonujący mecz i zasłużone zwycięstwo. Wracamy do Mielca z kompletem punktów [RELACJA]

0
578

To było emocjonujące, ciekawe i całkowicie inne, niż jesienią, spotkanie. Handball Stal Mielec pokazała klasę, bardzo dobrą grę i wygrała w Zamościu z Padwą. Mielczanie na koniec mieli cztery gole przewagi nad swoimi rywalami.

– Obojętnie, gdzie by się grało na wyjeździe: czy to będzie Żukowo, Wągrowiec, czy Zamość, więc ta hala zawsze będzie sprzyjać gospodarzom. Tak samo jest u nas, kiedy jesteśmy niesieni przez publiczność, przez doping i to daje dodatkowe pokłady energii. W całej lidze regulamin jest ten sam – jest mecz i rewanż – teraz jedziemy na mecz rewanżowy do Zamościa i będziemy starać się przywieźć stamtąd trzy punkty – mówił przed tym meczem trener Rafał Gliński.

Ten atut własnej hali było słychać od samego początku. W wypełnionej hali w Zamościu było bardzo dużo osób i było bardzo głośno od dopingu miejscowych kibiców. Samo spotkanie, tak jak przewidywał trener Gliński, było zupełnie inne od tego z jesieni.

Obie drużyny w pierwszym kwadransie toczyły bardzo wyrównany bój i wynik niemal cały czas oscylował wokół remisu. Raz to mielczanie, a raz zawodnicy Padwy wychodzili na jednobramkowe prowadzenie, a raz był remis. Tak w skrócie można opisać pierwsze piętnaście minut meczu w zamojskiej hali OSiR.

Na dwubramkowe prowadzenie Stali udało się wyjść w 20.minucie. Najpierw ładną interwencją po rzucie Kacpra Adamczuka popisał się Dawid Dekarz, a kilka chwil później z rzutu karnego trafił Paweł Napierała. Tym samym na tablicy wyników mieliśmy 9:11. W następnej akcji błąd w ataku popełnili gospodarze, a szybką kontrę mielczan wykończył Paweł Napierała i podwyższył na 9:12.

Ogólnie w tych minutach trzeba bardzo pochwalić mielecką defensywę i Dawida Dekarza. To właśnie dzięki postawie w defensywie i dobrej dyspozycji Dekarza, mogliśmy wyprowadzać kolejne kontry i podwyższać prowadzenie. Po trafieniu Adama Babicza w 23.minucie było już 9:13.

Do przerwy ten obraz gry się nie zmienił. Podopieczni trenera Rafała Glińskiego utrzymali czterobramkową przewagę i schodzili do szatni prowadząc 12:16.

Początek drugiej połowy to bardzo szybkie tempo i seryjnie zdobywane bramki. Już trzy minuty po wznowieniu gry mieliśmy zmianę wyniku na 15:18. Warto odnotować piękną bramkę numer 18 dla Stali, której autorem był Adam Babicz.

Padwa grała szybko, agresywnie, chciała szybko odrobić straty, ale nadziewała się na szybkie kontry gości. Gdy trafił Filip Stefani wszystko wróciło do czterech bramek różnicy, było bowiem 16:20.

Minuty mijały, lecz nic się wielkiego nie zmieniało. Gdy z koła w 41.minucie trafił Mateusz Kaźmierczak, na tablicy wyników mieliśmy rezultat 18:22.

Padwa, mimo dobrego początku, w kolejnych fragmentach meczu miała wyraźne problemy ze zdobywaniem bramek. Albo któryś z podopiecznych trenera Markuszewskiego popełniał błąd, albo świetnie w bramce spisywał się Dawid Dekarz.

Mylił się jednak ten, kto myślał, że to koniec emocji w tym meczu. Jeszcze na cztery minuty przed końcem meczu przewaga mielczan stopniała do dwóch trafień, a na domiar złego, czerwoną kartkę z gradacji kar otrzymał Mateusz Kaźmierczak. Padwa miała akcję na zmniejszenie straty na jednego gola, ale wtedy przechwytem popisał się Filip Stefani, który wykończył kontrę i zdobył gola.

Stal przezwyciężyła ten kryzys, zdobyła kolejne trafienie i ostatecznie dowiozła prowadzenie do końca spotkania. 3 punkty wracają do Mielca!

Padwa Zamość – Handball Stal Mielec 25:29 (12:16)

Padwa: Kozłowski – Sałach 1, Puszkarski 2, Szymański, Kłoda, Skiba 4, Mchawrab 1, Olichwiruk 3, T. Fugiel 4, Pomiankiewicz 1, Bączek 5, Orlich, K. Adamczuk 3, Obydź,  Bajwoluk 1. Trener Zbigniew Markuszewski.

Stal: Dekarz, Wiśniewski, Czerwiński – Wilk, Nowak 3, Ruhnke, Babicz 2, Kotliński 1, Graczyk 7, Wołyncew 2, Kaźmierczak 2, Stefani 7, Napierała 5, Smoliński, Włoskiewicz, Osmola. Trener Rafał Gliński.

Czerwona kartka: Mateusz Kaźmierczak (56.minuta za gradację kar)