Handball Stal Mielec

„Był taki mecz”. Gdy zwycięzcę poznaliśmy po siedmiu seriach rzutów karnych

Tak blisko w cyklu „Był taki mecz” jeszcze się nie cofaliśmy. Tym razem wracamy bowiem do końcówki lutego 2020 roku. Poniżej opowiemy o tym, jak 20-letni wówczas Krystian Witkowski został bohaterem spotkania, a trener Marcin Basiak mówił, że czuł się jak za starych czasów „Hangar Areny”.  

Mówi się, że „gdyby” to najczęściej używane polskie słowo. Z kolei chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że stwierdzenie „gdybologia” weszło na stałe do języka polskiego.  Tak śpiewał Kazik i choć od tamtej pory minęło już naprawdę sporo czasu, niewiele się w tej kwestii zmieniło.

W trakcie trwania sezonu 2019/20 w Mielcu słowo „gdyby” było wypowiadane bardzo często. Mielczanie pierwszą rundę kończyli z zaledwie dwoma wygranymi meczami, ale do choć dwóch, trzech zwycięstw więcej brakowało naprawdę niewiele. Dlatego wiele razy słyszeliśmy, że „gdyby nie ten błąd, gdyby nie tamta interwencja bramkarza, gdybyśmy się lepiej zachowali” itp.

Regeneracja Mielec – sprawdź OFERTĘ

Pod koniec lutego nadszedł jednak moment, w którym to słowo mogliśmy odmieniać tylko w dobrym znaczeniu. Bo gdyby nie Krystian Witkowski, to zwycięstwa z Tarnowem pewnie by nie było. Ale zacznijmy od początku.

Mielec i Tarnów podchodziły do tego meczu z odpowiednio piętnastoma i trzynastoma punktami na koncie. Oznaczało to nie mniej, nie więcej, że zwycięzca na pewno będzie wyżej w tabeli. Również miejsca w tabeli dawały dużo do myślenia – Tarnów był ostatni, a Mielec przedostatni. Było więc o co grać.

– Derby to specyficzne mecze. Mówi są, że rządzą się swoimi prawami, jest to trochę wyświechtane stwierdzenie, ale tak rzeczywiście jest – mówił przed tym meczem Marcin Basiak, ówczesny asystent trenera Dawida Nilssona, a w przeszłości były zawodnik również drużyny z Tarnowa.

Czytaj więcej o sporcie na mGol.pl:

  1. Piłkarka ręczna zawalczy w FAME MMA. Gra w drużynie z Legnicy 
  2. Czesław Michniewicz zdradził pierwsze powołania. Będzie debiut i duża niespodzianka
  3. Szymon Żurkowski strzelił pięknego gola. Komentator oniemiał i po sekundzie krzyknął „goooool!”

Atmosferę derbów czuć było już kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem spotkania. Hala Szkoły Podstawowej nr 7 pęczniała od kibiców, notując chyba najwyższą frekwencję w swojej historii. Obecna była także spora grupa kibiców z Tarnowa.

Derby były również na parkiecie. Nie brakowało walki, zaangażowania z obu stron i naprawdę wyrównanej gry. Na przerwę oba zespoły schodziły przy remisie 14:14. Tak samo wyrównana była druga połowa i stało się jasne, że o końcowym zwycięstwie zadecydują detale.

Końcówka to już prawdziwa wojna nerwów. – Na minutę przed końcem podopiecznych Dawida Nilssona i Marcina Basiaka na prowadzenie wyprowadził Piotr Krępa, lecz w ostatniej akcji meczu sędziowie podyktowali rzut karny, który na gola zamienił Edgar Landim. Ten rzut karny będzie budził jeszcze długo dyskusje, wydaje się, że Stalowcy nie dopuścili się tam przewinienia – opisywał portal hej.mielec.pl.

Rzuty karne to kolejny rozdział sportowego dreszczowca. Nerwy trwały aż do siódmej kolejki, gdy do bramki wszedł 20-letni Krystian Witkowski. Młody golkiper kapitalnie udźwignął presję, odbił rzut zawodnika z Tarnowa i po chwili utonął w objęciach całej drużyny.

– Dziś poczułem się jak za starych czasów w Hangar Arenie – mówił na pomeczowej konferencji trener Marcin Basiak.

Mielczanie w kolejnym meczu poszli za ciosem i wygrali na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Wydawało się, że drużyna wreszcie okrzepła, uwierzyła we własne możliwości i dała kibicom potężny zastrzyk wiary przed fazą play-out. Walki o utrzymanie jednak nie było, bo kilka dni później w Polsce wybuchała pandemia koronawirusa. Rozgrywki zostały najpierw wstrzymane, a następnie definitywne zakończone.

Początek meczu Grupa Azoty Unia Tarnów – Handball Stal Mielec w niedzielę (15 maja) o godzinie 15:00. Transmisja w Emocje.TV.

Partnerem cyklu „Był taki mecz” jest Miasto Mielec

Miasto Mielec

Więcej od Handball STAL